Warszawa, dn.
16 października 2007 r.
Panie Złodzieju i Aferzysto,
Nie
piszę „Szanowny Panie”, gdyż Pana nie
szanuję i nie widzę powodu do zachowania
formy grzecznościowej. Choć Pana nie szanuję,
to jednak potrafię docenić Pańską
inteligencję, sprawność, umiejętność
manipulowania innymi, także w wymiarze
politycznym. Jakże mógłby mnie docenić kogoś,
kto w trudnej dla siebie sytuacji, gdy od
prawie dwóch lat my dobieramy się Panu do
skóry, potrafi najlepiej zdefiniować stawkę
wyborów parlamentarnych, stworzyć tęczową
koalicję
opiniotwórczo-dziennikarsko-polityczną,
która wystąpi w Pana obronie.
To ludzie z tej koalicji głoszą, że gdy
policja za rządów PiS-u
aresztuje urzędnika z Kancelarii Prezydenta
za handel narkotykami, to jest to dowód na
związki PiS-owskiej
władzy z przestępcami; gdy CBA zakłada
podsłuch i wykrywa korupcję w Ministerstwie
Rolnictwa kierowanym przez
koalicjanta, to
ludzie tej koalicji stwierdzają, że jest to
dowód na użycie służby specjalnej w
politycznej walce o władzę; gdy to samo CBA
zatrzymuje na gorącym uczynku posłankę
opozycyjnego klubu to obsługująca Pana
koalicja ustami swego najwybitniejszego
przedstawiciela stwierdza, że to
wykorzystanie przez PiS
służb specjalnych w kampanii wyborczej, tak
jakby to od kierownictwa mojej partii
zależał czas, w
którym skorumpowani posłowie zażyczą sobie
dostarczenia walizki z pieniędzmi.
Wystarczyło, że zaczęliśmy utrudnić Panu
życie, że Pan i Pańscy wspólnicy zaczęliście
się bać podsłuchu, podglądu, łapówki
kontrolowanej i prowokacji policyjnej, by
tęczowa koalicja profesorów prawa,
publicystów i polityków ogłosiła, że
zagrożone są prawa człowieka i podstawy
demokracji liberalnej. To subtelny
konstytucjonalista ogłosił, że lepsi
złodzieje niż Kaczyńscy,
bo rząd PiS-u
stanowi zagrożenie dla państwa prawa i ładu
konstytucyjnego, a rząd polityków
skorumpowanych lub złodziei takiego
zagrożenia nie stanowi. To przywódca
największej obecnie partii opozycyjnej
ogłasza, że nie ma obecnie zadania dla
Polski ważniejszego niż odsunięcie
PiS-u od władzy,
i nie pozostawia żadnych wątpliwości, że
przy realizacji tego zadania liczy się każdy
sojusznik.
Muszę zatem Pana
docenić. To Pan określił treść doktryny
konstytucyjnej III Rzeczypospolitej oraz
program polityczny środowisk, które poprzez
wybory dążą do władzy i nie jest wykluczone,
że władzę zdobędą.
Domyślam się, że Pan, jak najbardziej
słusznie, tymi ludźmi i tymi środowiskami,
które obsługują ideologicznie i politycznie
Pańskie interesy, szczerze gardzi. Część z
nich opłaca Pan w tej czy innej formie (a
wiem, co piszę, byłem przecież przez ponad
rok ministrem właściwym do spraw
wewnętrznych), a część wysługuje się Panu
nieświadomie i bezinteresownie, gdyż
przeraża ich taki stan rzeczy, w którym
państwo właściwie wypełnia swoją podstawową
funkcję: ochrony uczciwych, wymierzania
sprawiedliwości, karania złych. Ci są dla
Pana najzabawniejsi i najbardziej pożyteczni,
nie ma bowiem nic
lepszego niż, jak określał to Lenin,„użyteczny
idiota”, który bredzi o tym, że walka z
korupcją polega na likwidowaniu okazji do
korupcji, a nie na zakładaniu podsłuchu
łapówkarzom. Niema społeczeństwa i
gospodarki, w którym zlikwidowałoby okazje
do korupcji, ale są państwa, w których
powsadzano łapówkarzy i korupcję wypleniono.
Tylko były to państwa, w których uczciwość
nie była bezbronna.
My uzbroiliśmy uczciwość.
Zakładamy i zakładać będziemy łapówkarzom
podsłuchy. Tak jak wobec handlarzy
narkotyków stosujemy i będziemy stosować
prowokację policyjną i za
kup kontrolowany,
tak wobec nieuczciwych urzędników i
polityków będziemy stosować łapówkę
kontrolowaną. Bo my wzięliśmy sobie do serca
i rozumu balladę Wojciecha Młynarskiego
zawierającą nową wersję losów
Balladyny. W
dramacie Słowackiego
Balladyna zabija Alinę, gdyż ta nie
chciała jej oddać koszyczka uzbieranych
malin. W piosence Młynarskiego, gdy
Balladyna rzuca
się z nożem na Alinę, ta wyciąga dwa noże… A
dalej Młynarski śpiewał (cytuję z pamięci):
Panna zła już ze dwora, wygnana w świat,
daleki świat.
W dworze zaś dźwięczy morał, morał ten
niesie wiatr:
Że kto człekiem złym, człekiem złym, jeden
nóż mu wystarczy, a
Uczciwemu potrzebne dwa, potrzebne dwa…
Wiem, że 21 października zrobi Pan wszystko,
by wyrwać uczciwemu oba noże. Ale jeśli to
my wygramy, to…spotkajmy się w lesie, przy
zbieraniu malinek do koszyczka.
Bez poważania
Ludwik Dorn