Wlasnie przeslales mi e-mail informujacy
mnie o „zlym prowadzeniu sie” rodzicow braci
Kaczynskich, dwa lata temu jednak to Ty
byles zgorszony atakami Kurskiego (PIS) na
dziadka Tuska, co i mnie tez oburzalo, bo
jak moze wnuk odpowiadac za winy dziadka.
Twoj list byl jednym z tysiaca e-maili
mowiacych o tym samym, ciekawym jednak jest
to ze nie otrzymuje listow osmieszajacych
Tuska, a przeciez nie jest on idealem o czym
nawet Lem powiedzial w swoim ostatnim
wywiadzie w ktorym mial pretensje do braci
Kaczynskich o to ze w miesiac po wyborze
zniszczyli, jego zdaniem, gospodarke Polski,
przez co jego syn, fizyk z dyplomem z
Princeton, musi polowac na atomy z packa na
muchy.
Przyznac musze ze ten zmasowany atak na
braci wywolal u mnie reakcje odwrotna od
planowanej, bo trudno bym pozwolil obrazac
moja inteligencje.
Byl rok 1989. Kilka lat wczesniej
rozmawialismy o tym ze to co sie przytrafilo
Filipinczykom jest u nas nie mozliwe i tu
nagle...
Opisze Ci kilka moich obrazkow pamieci:
1. Z cieplymi sercami siedzielismy przed
ekranami tv by posluchac co powie premier
Tadeusz Mazowiecki w wywiadzie udzielonym
najbardziej agresywnemu dziennikarzowi
Stanow, Donaldsonowi.
Na ekranie pojawila się wielka glowa pana
Tadeusza pytana przez Donaldsona ktoremu
bardzo zalezalo na tym by pomoc Polakom
wyrwac ukryte w kieszeniach bogatej Ameryki
pieniadze, i NIC, nic tylko potwornie
otepiale z bolu oczy pana Tadeusza,
wygladajacego na czlowieka pokonanego przez
wlasne hemoroidy.
Znakomity Donaldson powiedzial wszystko za
ten potwornie obolaly leb. Tak, ta obolala
lebo-glowa pana Tadeusza utkwila
gleboko w mojej pamieci.
Kilka lat pozniej znalazlem sie w kraju, po
9 latach niebycia, wszystko bylo inne,
rozesmiane, rwace do zycia, udajace ze zna
jezyk angielski.
Nie moglem tylko zrozumiec dlaczego kumple z
mojego zyciowego podworka tak bardzo sie
nabijaja z Lecha, ktorego Parlament
najbogatszego kraju na swiecie wital
owacjami, Lecha, ktory potrafił doprowadzac
sluchaczy na calym swiecie do wspanialej
goraczki szczescia.
2. Konsekwentnie niszczono Lecha, niszczono
zamiast przekonac go by byl nasza wspaniala
wizytowka jezdzaca po swiecie. Trzymano go
jako wewnetrzna karte przetargowa i na
koniec stal sie prezydentem, ale tu go juz
rozzarto, w czym on wspaniale wszystkim
pomogl. Bo On jeszcze wtedy nie wiedzial, ze
nie ma szansy by stac sie jednym z nas,
„WYKSZTAŁCIUCHEM”, nie mial szansy jako
ze to slowo jeszcze wtedy nie zostalo
wypowiedziane.
3. Dwaj wielcy, prawie wspaniali, kolega ze
studiow Adas Michnik i profesor Bronislaw
Gieremek, podczas pobytu w Chinach rugaja
Chinczykow za to ze Chiny nie sa
demokratyczne, a tymczasem kupiecka Hameryka
dobija targow z malutkimi Chinczykami ile i
za ile!
4. W Payzu, Giedryc zzymający sie na
przeladowane polskie „wyprawy” rzadowe, na
tych niby lobbystow reprezentujacych Polske
w wytartych dzinsach, niczym pastuchy z
dzikiego zachodu, na ministra spraw
zagranicznych, Skubiszewskiego ktory
narzucil – Giedroyca zdaniem – rozumowanie ZA
ILE, a nie jak Narutowicz i tamci z
poczatku XX wieku, dla KRAJU.
5. Kazdy wie że uzywanie szpitalnego
wyposazenia jako wlasnego jest w Polsce
normalka, kazdy wie ze...
i co z tego.
W Stanach najlepsza na swiecie jest
francuska wodka Gray Goose (zauwaz, Francuzi
nie tylko uzyli angielskiej nazwy do
francuskiego produktu, ale tez stawiaja go
w drogich knajpach na tle znakomitych
polskich wodek - Chopin, Belweder, etc.,
a poniewaz oni sa wlascicielami tychze
polskich marek stad nie ma konfliktu, a cala
Polska wierzy ze my robimy wspaniale
interesy),
kazdy wie ze dygnitarz
warszawski popelniajac samobojstwo strzelal
do siebie z roznych stron, nawet od tyłu, po
co jednak wyjasniac dlaczego on byl takim
dewiatem, lepiej dac narodowi poczucie że
moze sobie jedwabny garnitur kupic,
w chinskim magazynie ktory stoi bezprawnie
tam gdzie stoi, o czym wszyscy w Warszawie
wiedza...
kazdy wie ze polska telefonia jest
najdrozsza na swiecie, nikt sie jednak nie
zastanawia nad tym
ze
kompania francuska kupujac te telefonie byla
na pograniczu bankructwa, nikt tez nie
pamieta o tym ze zaraz przed dojsciem
Bieleckiego do wadzy pewien przetarg prawie
wygraly dwie najwieksze kompanie na
swiecie. Bieleckiego ekipa przetarg
uniewaznila oglaszajac nowy przetrag (kazdy
z przystepujacych musi dac „datek” na
sluszny cel).
Przetarg wygrali Francuzi, bo „darowizne”,
dwie wielkie kompanie, rozumialy jako
„przekupstwo”.
Czy potrafimy zadac sobie pytanie czy po
podpisaniu umowy o kupnie i sprzedazy mozna
dowolnie zmieniac cene a przeciez to w
kraju jest normalka i zadna z organizacji
chroniacych klijenta, czyli nasze
kieszenie, nie powie poprostu, ze takie
nierozumienie procesu kupno-sprzedaz jest
niedopuszczlnym naduzyciem...
a sprytna kobietka z instytutu
kinematografii uzyla tego argumentu
(zerwanie kontraktu o sprzedazy mieszkania w
Krakowie) do obrony własnej nieuczciwosci i
nikt tego nie zauwaza, bo jest to normalka
naszego podworkowego postepowania.
Co ma wspolnego ten przetarg, ta wodka, te
tranzakcje sprzedazy itp, z tym o czym
pisze?
Nic, sa to rozne swiaty...
jednak jedno je laczy,
przestrzen i atmosfera smierdzacego naszego
podworka, zagubienie podworkowe.
Tyle o obrazkach.
A pozniej byla idylla, wszyscy chodzili na
party do ambasady amerykankiej, bo przeciez
Hamerykanie maja takie doswiadczenie, no i
pieniadze, a poza tym ta nasza Solidarnosc.
Byłem
w kraju
w momencie w ktorym
Hameryka poparla doswiadczona lewice,
wspolczulem tez Walesie ktory przegral z
popartym przez wujka Sama Kwasniewskim.
I co dalej?
Dwa lata temu wiekszosc wybrala w
demokratycznych wyborach braci Kaczyńskich,
sfrustrowany amator polityk, Tusk zrobil
rzecz przedziwna, zmieszal z blotem,
potencjanego wyborce, „mocherowe berety”
starszych pan. Od momentu dojscia do władzy
ludzi wybranych przez większosć, w kraju
naszym, obserwuję cos przedziwnego, moja
skrzynka e-mailowa jest zarzucana kreacja
naszej niedouczonej wolnosci.
W czasie pobytu w kraju szokuje mnie to że
ludźmi dyryguje emocja ktora slowa
uzywa zamiast kija, a przeciez slowa
stworzono po to by mysl przekazywaly.
A teraz kilka slow o formie.
Zgodzisz sie ze mna ze poczatkow
wspolczesnej propagandy szukac trzeba na
poczatku XX wieku. Z listow
Hostowca do Giedroyca
mozna sie dowiedziec jak znakomicie uzyli
tego srodka Zydzi przeciw Ukraincom,
oczywiscie nie musze nawet wspominac
Sowietow czy Adolfa.
W tamtych latach sztuka szeroko pojeta byla
aktywnie wlaczona we wspoltworzenie tego
cyniczego, niedouczka naszych czasow, jakim
propaganda jest.
Juz za naszych czasow,
reklama doprowadzila te pokraczke do
perfekcji czerpiac garsciami w worku lat
20-30tych, i tak slychac na naszych ulicach
tlum wrzeszczacy na policje biegnaca za nim
z palkami, "faszysci", dziwne ze nawet u nas
nikt nie wrzeszczy "sowieci" a po prostu
"faszysci”.
Nie moge jednak zrozumiec dlaczego w kraju,
z pewna tradycja myslenia, nikt nie zada
sobie pytania, co znaczy
RACJA STANU,
a kazdy walczy o
racje wlasnego
nocnika.
Dzielni wojownicy jedynej „slusznej sprawy”
pisza mi ze musza latac po miescie ze
„szczoteczkami do zebow”, nastepnie,
twierdza, ze premier Kaczynski bardziej im
przypomina Putina niż Stalina, a ostatnio
slysze, ze "Rzadzacy mowia z taka sama buta,
jak wowczas komunistyczni ministrowie.
Mowia, ze jest swietnie, ze sa zadowoleni ze
swojej dwuletniej pracy. Kiedy widze
premiera mowiacego te slowa, to jakbym
widzial Jerzego Urbana w 1981 roku. Tak
jest, rzad sie wyzywi”, cytuje za Tuskiem.
Wszystko bym zrozumial, walka o władze jest
czyms naturalnym, natomiast zaczynam sie
gubic gdy umysly niezalezne dla ktorych
przekora jest podstawowym narzedziem ich
BYCIA
powtarzaja to, co popiarduje ich podworko.
Jeszcze dwa lata temu zaliles mi sie jak
bardzo kolesie kradna przetargi, a teraz gdy
nastepuja proby przeczyszczenia naduzyc
jestes pierwszym ktory ma ochote biegac ze
„szczoteczka do zebow” po miescie, czyli tak
jak chce Gazeta Wyborcza.
My, Wykształciuchy twierdzimy, ze premier
Kaczynki poszedl w tany z Lepperem i jakims
zabawnym Gietrychem.
A z kim mial pojsc, skoro my odmowilismy mu
naszej reki.
Czy do naszych zapodworkowych umysłów nie
dotarlo, ze dwaj bracia Kaczynscy przetrwali
w najgorszym „g...” ktore tworzylismy
wspolnie z naszymi rodzicami przez 50 lat
komunizmu, nie tylko przetrwali, ale tez
stworzyli partie z niczego, a na koniec
przekonali wyborcow by na nich glosowali.
Zaczynali z niczego, tworzyli w smrodzie
ktory wszyscy razem przetwarzamy
przerzucajac z podworka do podworka, i
wygrali. Drodzy moi, my mamy tu do czynienia
z fenomenalnymi talentami, wyjatkowymi
osobowosciami, ludzmi ktorzy w
przeciwienstwie do wiekszosci z nas potrafia
byc tworczy.
Trudno byłoby wskazac posrod wspolczesnej
gawiedzi snujacej sie po gabinetach
politykow o podobnej sile tworczej, moze
Putin, z ktorego tak głupio sie smiejemy, bo
napewno nie cygareciarz Clinton, nie
Schroeder, trudno jest mi mowić o Francji, a
Hiszpania głownie smieszy, przede wszystkim
sama siebie, ale Hiszpanie podobnie do
Wlochow potrafia sie bawic.
My, wykształciuchy dumni z naszych dyplomow
wykorzystalismy maksymalnie nasza wiedze w
walce z decyzja demokratycznej wiekszosci, a
wszystko w imie wolnosci naszych nocnikow.
A wiec postanowiono udowodnic, nie wprost,
ze Kaczynscy to kaczki wiec trzeba je
zarznac na czarnine, nie pomyslano jednak o
tym, ze zarzynajac Kaczynkich zarzynamy
nasza szanse wywalczenia jak najlepszej
pozycji dla nas i dla naszych dzieci w
nowotworzonej Europie o co walcza wszyscy
oprocz nas, bo my wolimy czarnine.
A
starszy pan Bartoszewski powtarzajac, ze w
demokracji szanuje się decyzje wiekszosci,
sam, pelen urazow nie potrafil zaakceptowac
„Kaczek” u wladzy, wybral czarnine.
Nawiasem mówiac musze napisac, ze obserwujac
tego układnego starszego pana w naszym,
Wykształciuchow otoczeniu, mysle o
Gombrowiczu; ten musi sie wspaniale bawic
tam gdzies w przestrzeni obserwujac nasze
zasmarkane podworka.
Najwiekszym problemem kazdej, prawdziwej
osobowosci (a taka stanowia blizniacy),
ktora dojdzie w Polsce do wladzy bedzie
towar ludzki z ktorym bedzie musiala
wspolpracowac, my;
marni Wyksztalciuchy
niestety.
Jeszcze nie wiedzac co z nas wyrosnie
obserwujac przez dziurke od klucza w
drzwiach wieziennych komunizmu rozpasany
konsumpcjonizm lat 50tych, 60tych, 70tych
marzylismy o mercedesach, autostradach,
krawatach z 5Av., stolkach prezesow wielkich
kompani, nie malych a wielkich, wielkoscia
naszej biedy, domach, nawet publicznych,
podrozach, kobitach i kobietach od swieta a
tez o chłopcach, a wogole ta wolnosc przez
kazdego inaczej rozumiana i wszyscy
wrzeszczelismy „demokracja”, by na koniec
majac demokracje zaprzeczyc jej podstawowej
regule, zasadzie wiekszosci. Uznalismy
w calej naszej arogancji, ze
my, mniejszosc jestesmy wiekszoscia.
Ostatnio przeczytalem
„Historie Europy w XIX wieku” napisana przez
Beneditto Croce. Sa to przewspaniale wyklady
o powstaniu liberalizmu. Jednak
najciekawszym jest dla mnie fakt, ze wstep
do opowiesci o liberalizmie napisal liberal
Gieremek. Czytajac te opowiesc filozofa
wloskiego lapalem sie na tym ze porownuje to
co i jak on analizuje do tego co widze w
kraju, co my, liberalowie wyprawiamy.
Zrozumialem na koniec, ze przez ostatnich 50
lat nastapilo zinfantylnienie nas,
liberalow, a profesor Gieremek w tanecznym
kroku paradujacy po salonach Europy wydal mi
sie zasiusianym smarkiem prowicjonalnym,
ktoremu sloma z gaci wystaje;
wolalem tak
pomyslec by autora tej znakomitej ksiazki
udobruchac, do nas,
Polakow.
Powyzej opisalem jak to pan Tadeusz, Adas i
Bronek polityke dla dobra nas uprawiali, jak
to interesy zalatwiano w dzinsach, co
doprowadzalo do rozpaczy Giedroyca.
Ich wypowiedzi i nasze
działania swiadcza o tym jak bardzo nasze
umysly, nasza wrazliwosc, zagubily po drodze
najwazniejsze, zagubily zrozumienie pojecia
Racji Stanu.
Bo kto to sa
WYKSZTALCIUCHY?
Ludwik Dorn znalazl znakomite slowo
definiujace wytworo
konsumpcyjnego
spoleczenstwa XX wieku.
Wyksztalciuch
to czlowiek bez jakiejkolwiek identyfikacji,
bo jak tu powiedziec ze wygodny nocnik na
którym siedzi jest identyfikacja.
Wyksztalciucha mozna spotkac w kazdym
zakatku wspolczesnego swiata, wszedzie. Znam
to najlepiej z wlasnego doswiadczenia,
walczylismy długo o racje naszych dzieci, by
nie staly się bezwzględnymi
Wyksztalciuchami, by kawalek dla czlowieka w
sobie pozostawily.
Nas,
Wyksztalciuchow wykształtowala parciana
bieda komunizmu,
a ciekawie nas zdefiniował Jaroslaw
Rymkiewicz, a tych tutaj,
zachodnich
Wyksztalciuchow wyksztaltowala soap opera,
reality shows
itp
Wyksztalciuch
czuje i rozumie li tylko racje swojego
podworka.
Roznice
miedzy nami, jeszcze niedojrzalymi
WYKSZTAŁCIUCHAMI z Centralnej Europy,
wychwanymi na podgladaniu konsumpcji przez
dziurke od klucza wieziennego sralnika,
a
WYKSZTAŁCIUCHAMI w pelni dojrzalymi po
zachodniej stronie wolnego swiata
najlepiej
zobrazuje to co sie stalo w Stanach po
zniszczeniu Twinsow w NYC.
Lewicowe Wyksztalciuchy, nienawidzace Busha
wspolpracowaly tworczo z Krzakiem co
najmniej przez 3 lata i nawet teraz
zdradzana przez cygareciarza Clintona żona,
ubiegajac sie o władze uwaza na slowa by nie
ranily RACJI
STANU kraju
w ktorym zyje.
U nas jest odwrotnie, my Wykształciuchy
rozpadamy sie na czesci w naszej slepej
glupocie walki z tymi ktorych nienawidzimy;
taki seksualny stosunek do kazdej wladzy.
Zapominamy o
tym ze ci dwaj panowie wybrani przez
większosc maja ten sam problem ktory bedzie
mial kazdy u wadzy w Polsce, ten sam
niedojrzaly material Wykształciuchow, czyli
nas.
O co wiec miec
pretensje do braci.
Sa tak bardzo nie filmowi, mali a
WSPANIALI
naprawde, w tym
naszym smietniku udalo im sie sporo, szkoda
tylko ze my tak wolno dojrzewamy.
I znowu checa, kobieta sie rozbeczala, wiec
trzeba zmobilizowac nasze autorytety naukowe
i moralne.
Kazdy wie, ze korupcja
jest czyms uciazliwym, prowokacja jest czyms
obrzydliwym, ale tylko ona stwarza sytuacje
w ktorej ta “naturalna” cecha egoistycznej
natury czlowieka zaczyna zanikac.
Mieszkam sobie, jak wiesz,
od
lat wielu
wygodnie poza krajem, ale widze ze to co
wykreowalismy po demokratycznym wyborze
braci jest przerazajaca korupcja wykreowana
przez nasza niedojrzałosc do systemu o
ktorym marzylismy przez 50 lat komunizmu.
Smiejemy sie nie zdajac sobie sprawy ze,
obiektywnie rzecz biorac, jest to smiech
kretyna. Najgorszym jest jednak to ze jest
to kretyn z dyplomami przednich uczelni.
Pani Blida byla kobieta ciekawej urody, a to
co na koniec zdecydowala sie zrobic swiadczy
o tym ze byla osoba wrazliwa i zapewne
myslaca, nie dziwi mnie tez ze robila
wlasne interesy tak arogancko, bo przeciez
kazdy rodak w kraju psioczy na tych co u
gory
bo
kradna, ale kazdy marzy o tym by byc
u gory. Co z tego ze z opinia ministra
Ziobry wiekszosc sie zgadza, “Pania Blide
“zabilo” srodowisko z ktorym byla zwiazana”,
zabilo stwarzajac jej warunki, nie tylko
moralne, do tego co robila, faktem jednak
jest ze Ziobro siedzac na stołku na ktorym
siedzi nie ma prawa tego mowic, to nalezy do
publicysty a nie do ministra
sprawiedliwosci, nie za to Pan Ziobro
otrzymuje zapłate, płaca mu za suzbe
spoleczenstwu.
Od Pani Blidy i jej parcianej siostrzycy
Sawickiej byly prezydent Kwasniewski jest
bardziej sprawny, ten wie cos czego zadna z
tych pan nie wiedziala, ze po to by istniec
trzeba byc nawet zapitym pajacem, a wszystko
po to by publika sie bawila.
Zdaje sobie sprawe z tego, ze My
Wyksztalciuchy wygramy w tych wyborach dla
PO, ostatecznie dyplomy zobowiazuja, po
stronie PISu sa wprawdzie też
wyksztalciuchy, ale tam dominuje parciana
bieda. W Stanach w trakcie kampanii
wyborczej nikt nie ukrywa ze o zwyciestwie
zebrany pieniądz i media decyduja, to sie
nazywa swiadomym wyborem obywatela.
Nastepnie zacznie sie to co Ciebie tak
bardzo razilo w rzadach PISu, walka o
fotele, byle siedziec na najwyzszym nocniku
i nikt nie pomysli o tym, ze jest w sluzbie
obywatela, ze
Racja Stanu,
bo o tej nikt z nas nadal nie chce słyszec.
Przyznac musze ze napisalem ten list
wyznanie, jako ze poczulem sie zazenowny
zrozumiawszy jak bardzo
my wszyscy,
Wyksztalciuchy
w kraju akceptujemy
korupcje, ona jest dla naszej wrazliwosci
niezbedna, jest przednim trunkiem.
Tylko czy ktos z nas do cholery jasnej
pomyslal o tym ze przez te przypadłosc
naszego egoizmu, my wszyscy tracimy, bo
przeciez nie kazdy moze byc u gory, a jezeli
nawet by tak sie stało to góra stalaby sie
dolem, niestety.
Pozdrowienia,
Wyksztalciuch