Drodzy Moi,
Spotykając się z Wami
w kraju po 1989
roku nie rozumiałem Waszej chęci do dawania rozgrzeszeń.
Rozgrzeszaliście wszystko i wszystkich zapominając - moim zdaniem
- o sobie samych. 
Nie rozumiałem
sensu wodewilu "paryskie pocałunki Adasia z Wojtkiem", które to w
geście
samoobrony nazwałem "pocałunkiem małpy"...
nie rozumiałem, dlaczego Adaś Michnik z prof. Gieremkiem karcą
Chińczyków, grożąc im paluszkami, gdy tymczasem Amerykanie, naród
kupców, robią wszystko, by tychże Chińczyków dla swego handlu
pozyskać,
nie pojmowałem, dlaczego gen. Jaruzelskiego, jako wzór
moralny sobie i swym dzieciakom stawialiście, potępiając "szpiega",
płk. Kuklinskiego, jednoczesnie.
Napiszcie mi proszę, co teraz Wy,
inteligencja, po ujawnieniu wielu dokumentów oraz artykule Benjamina
B. Fishera "Utracona czesc plk. Kuklinskiego"
na ten temat uważacie.
Pozwólcie
że zadam
Wam proste
pytanie, "co z tego, gdyby nawet Kukliński otrzymywał zapłatę (ten
argument zajeżdżany jest przez Was od tylu lat, o czym dziadek
generał wie doskonale) za pomoc w rozkładzie znienawidzonego
przez nas wszystkich komunizmu, systemu, potworka?"
Przecież
każdy z nas wtedy! uczyniłby dokładnie to samo co ON,
ostatecznie ludzie pracujący dla radia Wolna Europa otrzymywali za
swą pracę zapłatę od tegoż samego "imperialisty
amerykańskiego", który dzisiaj jest naszym sprzymierzeńcem,
a sparciały dziadzio, Wojciech Jaruzelski też zapłatę otrzymywał,
wprawdzie w bezwartościowej monecie, ale jednak była to też płaca za
pracę.
CZY HIPOKRYZJA NIE ZNA GRANIC ?
Jakie musiało nastąpić w nas pomieszanie i dewaluacja pojęć
niezbędnych dla istnienia grupy społecznej, którą nazwano przed laty
narodem.
Jakąż siłę negatywną nadała historia Adasiowej
kreacji,
"paryski pocalunek małpy",
która stała się naszą "narodową operą mydlaną", a właściwie
"wodewilem" w odcinkach?
"Pozegnanie
z bronia"
(G.W.)
Pytacie
dlaczego wolę słowo "wodewil" od
słowa "opera",
w tym kontekscie?
Otóż "opera"
ma wydzwięk tragiczny i historycznie jest arcydziełem powstałym w
okresie w którym stawiano sobie określone standarty, tak moralne jak
też estetyczne, natomiast
"wodewil"
jest tworem o wiele późniejszym.
Adam Michnik, główny animator wodewilu "paryski pocałunek malpy",
jak też kreowane przez niego postacie są zaś spartaczonymi wytworami
nazbyt sentymentalnego gustu
XIX
wiecznego
mieszczanstwa, które zaczęło mieć pieniądze, czyli bazę,
brakowało mu jednak nadbudowy, czyli dobrego smaku.
Obawiam się, że ten zapis gawędy
sparciałego
staruszka (język listu
Wojciecha
Jaruzelskiego,
atakujacego raz jeszcze plk. Kuklinskiego,
przypomina język propagandy tamtych dni;
gdy to porównywano działania Solidarności do sytuacji w okresie
dzielnicowego rozdrobnienia naszego kraju) zostanie zaakceptowany przez wielu z nas, bo tak
jest wygodniej.
Obawiam się, ponieważ czytałem Graczyka (G.W.) i Nałęcza
(Wprost) próbujących pomóc "inteligencji" w rozgrzeszeniu "żartów
spod budki z piwem" naszego kolesia prezydenta.
Ps:
Nie, JA nie rozdzieram
szat, po prostu jest mi głupio. |