to bear one's a cross...
krzy
ż pański...


                                                                      

Drogi mój,
        

Dopiero co łaziliśmy po znanych nam ulicach, a przecież
było to już dwa miesiące temu.
Będąc w kraju oglądałem intensywnie tv przedwyborczą i muszę
przyznać
że sporo się nauczyłem:

1. nauka pierwsza:
Pamiętam jak bardzo prezydent Kwaśniewski, obecny minister Belka oraz ich towarzysze przekonywali widzów o tym, że zakaz pracy w niedziele zwiększy bezrobocie, z czego widzowie mogli się domyslać, że w Polsce powstała grupa
„pracowników niedzielnych”, którzy utracą swe „niedzielne stanowiska pracy” na skutek zakazu pracy w niedziele; bardzo ważna nauka o nieustającej "wyjątkowości" Polski.

2. nauka druga:

Podziwiając mrówczą pracę krajowych kanałów telewizyjnych na rzecz zwycięskich „pogrobowców” przegranego systemu komunistycznego podziwiałem ich nie profesjonalną "siłę intelektualną".

Niby mówiono o wszystkich ugrupowaniach, a jednak mówiono tylko o jednym z nich, SLD, którego wszystkie decyzje personalne miały być z takim zachwytem akceptowane przez zachodnich polityków” (nowa polska agencja telewizyjna, polskie CNN, zachwycała się tak bardzo tym faktem, że po niepełnej wygranej SLD poczuła się zapewne jakby ktoś jej splunął do kieszeni) że byłoby grzechem śmiertelnym głosować na inną partię.
Czyli lekcja próżności Narcyza.

3. nauka trzecia:
czyli „taniec chłopski” Samoobrony; Wyspiańskiego chochoł zapewne tym razem zapił się na śmierć ze wstydu…
Wyzwiska rzucane na tych "złodziei z rządu” odchodzącego przez „przedstawiciela ludu” Leppera, po osobistej rozmowie z prezydentem Kwaśniewskim, przekonały mnie jak  
bardzo SLD potrzebuje swojego albina (pamiętasz zapewne albina siwaka z PZPR, sprzed 20 laty).
 



Holy Cross Church


 in Warsaw
Kościół św. Krzyża
 


w Warszawie



Dopiero co, "koleś prezydent" dosiadał na oklep siwca swego, szkapę prezydencką, uciekając przed swoim brakiem dobrego wychowania, a tu nagle następny siwak, w postaci lepperka, postanowił mu służyć jako bicz na „złodziei;
SLD niezbędny jest "nieśmiertelny siwak", byłoby nauką trzecią.


4. nauka czwarta:
Zaskoczył mnie bardzo były prokurator Kaczyński - który conajmniej dwukrotnie uzyskał poparcie społeczne za swoje działania na polu zawodowym - odwołujący się nieustannie do etosu Solidarności przeciwstawiając go niesławnym „komuchom”. Słuchając go nie mogłem zrozumieć dlaczego, ten świetny fachowiec, potrafiący pozyskać poparcie społeczenstwa dla swych dziań, nie rozumie istoty współczesnych mediów. Dlaczego ten „cholerny bliźniak” wymachuje wyborcom przed oczyma obrazkami z Solidarnością, które winno się pozostawić historykom do analiz i dysput o przeszłości; czyli jak bardzo trzeba znać język współczesnych mass mediów gdy się jest figurą publiczną było moją nauką czwartą.

5. nauka piąta:
Przypomina mi sie reakcja inteligencji, czyli grupy tak mi bliskiej, reakcja którą nazwałbym „robociarz”.

Siedząc w USA od lat wielu obserwowałem z podziwem
poczynania Wałęsy zaraz po przewrocie. Ten "robol", elektryk rzucił, przesyconych nadmiarem informacji ludzi tzw Zachodu, na kolana. TO BYŁO WSPANIAŁE.

Idący za gorącą chwilą,
jeden z najbardziej dynamicznych dziennikarzy telewizyjnych Stanów Zjednoczonych, Donaldson, postanowił jeszcze bardziej rozpromienić sprawę tamtego małego państewka w Centralnej Europie, zapraszając na wielki show pierwszego nie komunistycznego premiera byłego komunistycznego kraju, Tadeusza Mazowieckiego.


Tamtego wieczoru s
iedzielismy wpatrzeni w ekran tv na którym pojawiła sie wielka twarz pełna męki.

Pan Tadeusz ciśnięty pytaniami agresywnego dziennikarza zaczął się wiercić, a w oczach jego pojawił się ból i zakłopotanie człowieka, któremu w takiej chwili zaczęły rosnąć "te cholerne hemoroidy".

Doskonały dziennikarz Donaldson musiał sam odpowiadać na pytania zadane premierowi zamorskiego kraju, po to, by wpatrzeni w wytrzeszczone oczy
wielkiej, telewizyjnej głowy Polaka, ludzie pieniądza, otworzyli swe kieszenie i oczy na nowy rynek.

Przez następnych lat kilka
pan Tadeusz wraz z inteligencją zrobili wszystko, by zdewaluować "robociarza" w oczach własnych
i "narodu swego", by zedrzeć z niego to wszystko co on z ich pomocą budował od tylu lat, by wykazać, że jest - ich zdaniem - przepaść między nimi a "robolem".

Do tego momentu pamiętam Wasze wypowiedzi z tamtych dni, Waszą niby "tolerancję" odzi
aną w trykoty z uśmieszków, i Wasze "ciche lektury" NIE oraz wszystkich wpadek tego cholernego "robociarza".

Tłumaczyłem sobie wtedy,
że to bardzo ludzkie, nie rozumiałem jednak dlaczego każdy z Was dostrzegał li tylko własny, przydługi nos; zamiast się ocknąć, z tego "śmieszka idioty", i pomóc uwikłanemu w samym sobie Lechowi
; wyśmiewaliście go, wyśmiewając głównie siebie samych (bo przecież zdrowy rozsądek nakazywał by mając wspaniały mit Lecha, który z nim współbudowaliście, zrobić wszystko by wyjść bez szwanku z samymi zyskami z kłopotów).

Do tego momentu
nic się nie zmieniło w Waszym postępowaniu. Będąc wśród Was czuje się TO na ulicy, w domach, w sklepach... To co nazywacie "polską klasą polityków" jest  zrośnięte z Wami do końca. Zrozumiałem to
obserwujac te wszystkie przepychanki w kraju.

Zrozumiałem, że
w Polsce po ponad 10 latach są bardzo silne grupy interesów, brak jest jednak współczesnych
PARTII, na które te grupy interesów winny naciskać, PARTII,
czyli ugrupowań, które walcząc o określone racje mają przede wszystkim na względzie RACJĘ KRAJU, w którym funkcjonują, któremu służą, co najlepiej można obecnie zaobserwowa w Stanach Zjednoczonych. (Do dzisiaj tętni mi w uszach niefortunna wypowiedż pierwszego ministra spraw zagranicznych III Rzeczpospolitej, który w jednym  z wywiadów mówił, ile to on stracił - z prestiżu? mamony? - decydując się na ministrowanie.Byłem i jestem zażenowany nadaną przez tegoż pana linią postępowania, która stała się swoistym credo tego co dzisiaj).

Jest to naprawdę przykre, ale niestety prawdziwe. W dwanaście lat udało się Wam wspólnie zbudować coś co samo się nazwało
"państwem chorych instytucji".

                                                 

 




 








 














                            

 

                                              
    
W Polsce sprywatyzowano wszystko
,
łącznie z
SUMIENIEM, dopóki nie zainteresują się nim organy ścigania, nie miano jednak na tyle woli i odwagi by stworzyć właściwy plac działań dla tych którzy będą musieli Wasze i swoje sumienia kontrolować.
 Zasłoniono się zagłodzonym upiorkiem, którego nazwano "grubą kreską".

Ten schizofreniczny niedojadek określił stosunek społeczeństwa do prawa, reguł i norm życia,
ten nasz karykaturalny liberalizm bez liberalizmu zaowocował
:
 
1. niby liberalnym prezydentem z plączącymi mu się nieustannie liberalnymi nogami jego,
2. sumieniem w rytm
dysko-polo,
3. niby socjalistami,
4. niby prawicą,

5. oraz tym naszym brakiem woli w osiągani
u czegokolwiek (zaczynając od użycia nie właściwych argumentów przez sądy uniewinniające tych którzy winni ponieść karę - kopalnia Wujek i wiele innych spraw),
w
niby ściąganiu z Oxfordu?, Cambridge?, pani prokurator wydającej w latach terroru wyroki na tych, którzy walczyli o ten kraj,
niustannego wynoszenia na piedestał
sparciałego dziadzia Jaruzelskiego, który już sam uwierzył w swą wielkość,
tudzież zapominania o tym, że skradzione freski Brunona Schulza winny wrócić do miejsca swego powstania, bo tylko tam są sobą
, genialnymi freskami, genialnego
ARTYSTY).
To
jest moja piąta nauka

A teraz Lepper.
Wszyscy protestują, a tak naprawdę zanosi się na wielką ciszę raz jeszcze, "bo swój chłop",
a "pogrobowcy" potrzebują przecież swego albina; jak nie ten to inny... Nie rozumiem  więc Waszego obużenia.

O tym wszystkim co Lepper powiedział, warszawka wrzeszczała od dawna, "że prezydent Warszawy, Piskorski? to...,
że ten, że tamten i ten to...
"Raz nawet Ciebie zapytałem, czy nie wydaje Ci się, że giełda daje możliwości szybkiego wzbogacenia. Dlatego może tu chodzi o nadmiar przecieków informacyjnych, co większości rodaków nie kojarzy się z przestępstwem, a raczej z upragnioną pozycją. 

"Swój chłop" Lepper powiedział więc to wszystko publicznie wiedząc że prawo jego nie tyczy.

Piszesz, że "Krzaklewski nadal jest na czele AWS, że Facet jest nitłukący! Doprowadził do sromotnej klęski prawicy i dalej za nic nie czuje się odpowiedzialny i od stołka oderwać go nie sposób".

Drogi mój, mieć pretensję do tych panów skoro głowie państwa udowodniono kłamstwo, a jeszcze nie udowodniono zdrady...a taż głowa nadal za nas pije i reprezentuje...

Czyżbyś naprawdę uważał, że popłaca bycie wybiórczym w ocenach?

Piszesz, że "Prawica tak strasznie "umoczyła",
że teraz nadzieja tylko w sprawnym byłym sekretarzu KC, że jakoś ten bałagan wyprostuje".
Przypomiał mi się pewien żart o woli SLD, który przesłano mi pocztą elektronicną. Pozwól że go zacytuję:

Do ksiedza zgłosiła sie kobieta, po pora przedmałżeńską.

Ona: 
- Proszę księdza, jestem rozwódką i chcę wyjść ponownie
 za mąż...

Ksiądz:
- No cóz, proszę pani, w tej sytuacji, w swietle..., sama pani rozumie, nie mogę udzielić pani ślubu...

Ona:
- Ależ, proszę księdza - kobieta na to - mimo to cały czas jestem...hmm...niewinna.

Ksiądz:
- Jak to?

Ona:
- To długa historia. Opowiem księdzu. Mój pierwszy mąż... no cóz,  wyszłam  za niego  na żądanie mego ojca. Antoni byl uroczym  czlowiekiem, bardzo dobrym i poczciwym.Tylko, cóz, miał już 82 lata, juz nie byl w stanie uszczęćliwić mnie  inaczej jak tylko swą dobrocią. Dałam biedakowi tylko pięć miesięcy szczęścia...

Ksiądz:
- Hm, tak, rozumiem. Niezbadane są wyroki Boskie...

Ona:
- Drugi mąż z kolei był młodym, zabójczo przystojnym oficerem policji. Wykształcony,  wysportowany, znał języki, swietnie się zapowiadał, awans miał w kieszeni. Ale miał pecha. Jako prezent ślubny dostał od kolegów motor. Chciał się przejechać. Mokre liscie na drodze, drzewo, zlamana podstawa czaszki, rozlegle obrazenia wewnetrzne. Mój kochany Artur, przynajmniej nie cierpiał.

Ksiądz:
- Tak, rozumiem. Serdecznie pani współczuję. A trzeci mąż? Dlaczego się pani z nim rozeszła?

Ona:
- Och, po czternastu latach...

Ksiądz:
- Po czternastu latach?! I mówi pani, że przez cały ten czas...?

Ona:
- Ani razu. Wie ksiądz, on był z SLD. Co wtorek wieczorem  przychodził do mego łóżka, siadał na brzegu
 i przez długie godziny opowiadał, Jak będzie fantastycznie, kiedy sie weźmie do rzeczy...

...KRZYŻ  PAŃSKI... z tym wszystkim; tylko po co Ja Tobie tym głowę zawracam.  
...krzyż Pański... Krzyż Pański... krzyż... krzyż pański...
Ściska jak zawsze,

JA

Ps:
1. jak widzisz dostosowałem sie do Twojego rządania byś na temat tego co w kraju Ty się li tylko 
wypowiadał i dlatego tylko opowiadam kawały i pytam..., ale pytając czekam jednocześnie na Twoje odpowiedzi.

2. zobacz:
    a. Rozgrzeszenie,
    b. Rozmowa z Danutą Wałęsową  za  Rzeczpospolita 
    c. Prezydenci
    d. Ewolucja lewicowaych sił interesu...
    e. Przemiany
    f.  Unii stanowcze NIE ! (satyra in PowerPoint) 
    g. Chłopcy z naszego podwórka 
    h. Zwycięstwo koniunkturalizmu za Rzeczpospolita
    i.  Recepta na porażkę za Rzeczpospolita
    j.  Koniec świata za Rzeczpospolita
    k. Osobowosć za Rzeczpospolita 
    l.  Rozmowa za Rzeczpospolita
   m. Pozegnanie z III Rzeczpospolita, za Rzeczpospolita


         


MAIL

SiteMAP | FineARTS | MOVIES | PhotoGALLERY | and my LETTERS... | FAVOURITES |
COPYRIGHTS | SOURCES and AUTHORS | PRIVACY | GoToSlawek
  

Copyright © 2002 and my Letters... All rights reserved